Skąd pomysł? Jak to się zaczęło?

Pogodne dni najchętniej spędzam aktywnie na świeżym powietrzu. Nikt nie mówi o wymagających trekkingach, czy wyprawach górskich przerastających możliwości. Jest mnóstwo szlaków na spacery i ciekawych miejsc do zobaczenia w okolicach Krakowa. Jestem turystką w drodze, ale nie jestem fotografem. Nie pogadasz ze mną o ostrości, naświetlaniu, ogniskowych (nie potrafię nawet obsługiwać lustrzanki). Zdjęcia robię dla siebie. Jedne wyjdą bardziej inne mniej, ale to nie o jakość fotek w tym wszystkim chodzi. Celem projektu jest pokazanie, gdzie można sobie wyskoczyć na wycieczkę w okolicy Krakowa tak, aby nie musieć tej wyprawy planować z dużym wyprzedzeniem. Udowadniam, że turystyczny tryb życia, bez samochodu, jest możliwy.

Nie znajdziecie tu ciekawostek geograficznych, wywodów na temat walorów krajoznawczych, czy historii zamków. Nie przeczytacie też o moich wycieczkowych refleksjach. Tym wszystkim przepełnione są inne blogi podróżnicze. Wśród bogatych treści i opisów, ciężko znaleźć konkrety np: jak ma dotrzeć turysta, który nie posiada prawa jazdy, czy miejsce nadaje się na całodniowy wyjazd, czy może poobiedni spacer. Ja piszę o tym, czy lepiej ubrać solidne buty, czy wystarczą zwykłe adidasy. Nie każdy piechur odnajdzie się w oznaczeniach szlaku, więc nadmieniam również o przebiegu trasy i jej trudnościach. Pokazuję, gdzie można się wybrać na spacer w okolice Krakowa i jak tam dotrzeć bez samochodu.

Skąd pomysł i taka pasja? Jak to się zaczęło? Początkowo, zupełnie pod innym adresem, prowadziłam swoją domową stronę internetową, na której publikowałam galerie zdjęć z notatkami z wycieczek, wyjazdów, a także corocznych zlotów i pikników. Było to sobie długie lata w sieci (od 2007r.), w między czasie przechodząc liczne zmiany związane z rozwojem technologii webowych. Na założenie fanpage namówili mnie znajomi. Przymierzałam się do tego kilka miesięcy. Jest przecież tyle podobnych blogów. Byłam pewna, że zbierze się maksymalnie setka obserwujących i po kilku miesiącach, projekt wygaśnie.

Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Wraz z rosnącą popularnością strony i fanpage, zdecydowałam się dać temu konkretną nazwę i domenę. To spory sukces, jak na bloga, którego się nie reklamuje, który nigdy nie promował wpisów. To również zobowiązuje i motywuje do dalszego prowadzenia tego projektu, bo widzę, że to już nie tylko dla mojej ambicji.

A ja dalej realizuję swoją pasję, jaką są podróże. Nie podróżuję po to, aby było co wkleić na fejsa. Blog jest po to, aby innych zachęcić do aktywności. Robię to wszystko dla własnej satysfakcji oraz po to, aby choć w części, podzielić się swoją pasją jaką są jednodniowe wycieczki. Wkładam w ten projekt dużo swojej wiedzy i czasu i sprawia mi to przyjemność.

Wkoło Krakowa od zawsze prowadziłam sama. Zwrot “byliśmy, zobaczyliśmy” w liczbie mnogiej jest dlatego, że czasami podróżuję w towarzystwie. Jednak strona, zdjęcia i treści są moją indywidualną pracą. Nigdy nie publikuję wpisu z miejsca, w którym nie byłam, wszystko, co opisuję, odwiedziłam osobiście.

Jesteście ciekawi, jak to wyglądało na samym początku?